dream world

W sierpniu 42 Brazylia wypowiedziała wojnę Osi.
9 sierpnia 1943 gen dywizji João Baptista Mascarenhas de Moraes tworzy BEF (Brazilian Expeditionary Force).
W 1944 Brazilijska Armia zgłosiła chęć wsparcia Aliantów we Włoszech (Anzio), południowej Francji i nawet w Normandii.
Pierwszy transport brazylijskich żołnierzy (5 081) na początku lipca 44 do Włoch na pokładzie General Mann. Drugi i trzeci transport - łącznie 10 369 żołnierzy (na pokładach Gen Mann, Gen Meigs)
przybył pod koniec lipca 44, czwarty (4 772 żołnierzy) pod koniec listopada 44, piąty i ostatni (5 128) na początku lutego 45.
Łacznie przybyło do Włoch 25 300 żołnierzy
Przybyłe brazylijskie oddziały kierowano do obozu koło Tarquinia (350 km na północ od Neapolu). Weszły w skład IV Korpusu gen. Crittenbergera 5 Armii gen.Clarka.
Brazylijczycy trenowali z nową bronią, oswajali się z klimatem Włoch, uczyli się nowoczesnej wojny.

Emblemat BEF
Kurzący z fajki wąż (The Smoking Cobras) był mocną odpowiedzą na ironię części społeczeństwa brazylijskiego, która mówiła, że prędzej zobaczy palącego fajkę węża niż walczące oddziały brazylijskie.


OdB BEF
- 1 Ekspedycyjnej DP
- pluton rejestracji grobów (Graves Registration Platoon)
- 1, 2, 3 Medical Group (nie wiem jak to po polsku :cry: )
- 107 AAA Group ( bateria? artylerii plot)

OdB 1 Ekspedycyjnej DP
- 1 pułk piechoty
- 6 pułk piechoty
- 11 pułk piechoty
- kawaleria zmotoryzowana (oddział rozpoznawczy)
- 9 batalion saperów

- artyleria (4 baterie) dywizyjna
- batalion medyczny

Od 23 kwietnia 45
wydzielono 3 zespoły walczące (coś na kształt amerykańskich CC)
W skład każdego zespołu wchodził pułk piechoty, bateria dział , kompania saperów
kompania z batalionu medycznego.

Liczby:
239 dni w akcji

Straty BEF:
(tak nazwali siebie żołnierze brazylijscy) stracili 457 zabitych ( w tym 13 oficerów), 1577 rannych.
Ofiary wypadków ? (Victims of accidents) 1145 z czego 487 w misjach bojowych (in combat missions)
Jeńcy: 35 (w tym jeden oficer)
Zaginieni: 23 w tym 10 pochowano jako nieznany żołnierz

Cmentarz Pracinhas w Pistoi
Pomnik Nieznanego Żołnierza w Rio de Janeiro

Straty zadanie wrogowi:
wzięto do niewoli 20 573 żołnierzy Osi (2 generałów, 892 oficerów, 19 679 podoficerów i szeregowych)

Pisząc o BEF warto wspomniec o 1 brazylijskim dywizjonie myśliwskim (Primeiro Grupo de Caça – 1º GAVCa), który wchodził w skład 350 FG z XXII Air Tactic Command.
(Força AĂŠrea Brasileira). 1º GAVCa utworzony 18 grunia 1943 (pierwszy d-ca mjr Nero Moura) przybył od Włoch i na początku pażdziernika 44 był gotów do walki.

Emblemat 1º GAvCA

Cdn (szlak bojowy BEF) jutro.



Re Vinicjusz
Oto co Mackiewicz ustalił na temat masakry sybiraków po wymianie korespondencji z gen Rumszą.
Cyt.
„W ten sposób zbliżamy się w terenie do miejsca tragicznych wypadków na odcinku wsi Dębskie. Szydłowo. Trzcionka i Słupsk, o których wspominam na str. 369 mojej powieści Lewa wolna.
To nie Brygada Syberyjska dala się zmasakrować
Zaskoczone, poddały się tam dwa bataliony polskie, następnie zmasakrowane w koszmarny sposób i wycięte w pień przez bolszewików. Błędnie zaliczyłem te bataliony do Biyga-1 dy Syberyjskiej. Teraz gen. Rumsza stwierdza, że nie były to bataliony wchodzące w skład Brygady Syberyjskiej, lecz jaki przypuszcza, dywizji ochotniczej płk Koca.
„Głośno było w sztabach o tej masakrze — pisze mi obecnie gen. Rumsza. — Ja tej masakry sam nie oglądałem. Wiadomości z ust do ust podawane mówiły, że te dwa bataliony j zostały w nocy zaskoczone we śnie na noclegu. Jeżeli rzeczywiście tak było, to winę ponoszą tu dowódcy, którzy w ten sposób dali się zaskoczyć... Na szczęście nic podobnego z żołnierzami Brygady Syberyjskiej się nie przytrafiło. Zresztą w| opisywanym czasie 20-24 sierpnia Brygady w tym rejonie nie było. Stwierdza to również szereg oficerów obecnie w Londynie, którzy dowodzili różnymi jednostkami Brygady: płk Grabowski. płk Sztarejko. ppłk Stankiewicz. Dowódcą drugiego pułku syberyjskiego był obecny gen. Worobej. Ja dowodziłem Brygadą, a płk Rybotycki był oficerem operacyjnym w sztabie..." j
Wiele wskazuje, że straszna masakra zaszła w istocie pod Grabowem. a ofiarą jej padł 202 pułk piechoty dywizji ochotniczej... Z drugiej strony gen. Sikorski w swym dziele (na str. | 208) pisze o sytuacji 202 pułku pod Grabowem tak: „Pułk ten stawił początkowo pod dowództwem mjr Sieranta energiczny opór. Nie poparty jednak w czas, musiał się ostatecznie uchylić w południowym kierunku, by nie ulec zagładzie..." Skoro więc się uchylił, by nie ulec zagładzie, wynikałoby logicznie, że jej nie uległ... Chciałbym w tym miejscu wskazać na trudności, jakie się napotyka w odcyfrowaniu zdarzeń w wojnie ruchomej, wynikające z często zbyt pospiesznie splątanych relacji i mogących stąd wyniknąć błędów. Jeżeli chodzi o ten właśnie przypadek, Sikorski w swym dziele Nad Wista i Wkrą nie jest na str. 208-209 dostatecznie jasny. Natomiast odpowiedzialny tu przeciwnik. Gaj. komkor III sowieckiego korpusu konnego, w książce swojej Na Warszawa systematycznie, jak to łatwo stwierdzić, mylił i plątał jednostki polskie jakie miał przed sobą. Zestawiając te dwa dzieła, najbardziej miarodajne w danym wypadku i najbardziej szczegółowe, jeżeli chodzi o fragmenty tamtych operacji, musiałem wypośrodkować wniosek, który okazał się krzywdzący dla Brygady Syberyjskiej.
Ale przerwijmy tu żmudne odcyfrowywania archiwalne, zapewne mało interesujące dla ogółu czytelników. Przejdźmy do zdarzenia nie mniej wstrząsającego, które nastąpiło w tym samym czasie i w tym samym rejonie, w Chorzelach, a w szczegółach nie znane dotychczas zupełnie.”



Tak jak już kiedyś napisałem w tym wątku Drodzy Forumowicze, [ ...]
Piękny wstęp ale reszta to naruszenie Regulaminu za co częstuję ostrzeżeniem .
Mod Chmielewski
Tutaj pozwolę sobie tylko na zdyskredytowanie pewnego poglądu, jaki był przyczynkiem do ożywienia tematu. Otóż Wojtek napisał, iż dywizje 125 KStrz (234 i 175) wyszły w rejon Wisły na południe od Warszawy. Pisze, iż w przypadku 175 DStrz nie wiadomo dokładnie, kiedy się to stało. Do tego momentu jest zgoda. Potem jednak Wojtek napisał, iż „najprawdopodobniej stało się to 2 sierpnia 1944 roku, przy czym dywizja z marszu przystąpiła do forsowania Wisły”. Dlaczego tak napisał, czy miał do tego prawo? Czy istnieją jakiekolwiek dokumenty bądź relacje uprawniające go do postawienia takiej tezy? Dokumentów na jej poparcie nie przytacza żadnych. Posiłkuje się jedynie jednym jedynym fragmentem relacji płk Sołowiowa. W kolejnych zdaniach jego wypowiedzi czytamy: „Tak więc 2 sierpnia pododdziały przybyłych w rejon na południe od Pragi dywizji 125 Korpusu Piechoty podjęły próbę sforsowania Wisły” i dalej „Co sprawiło, że została ona przerwana”?
Wojtek z „najprawdopodobniej 2 sierpnia” przechodzi na „tak więc 2 sierpnia”. A zatem z tezy badawczej, postawionej przez siebie hipotezy, do której ma prawo, przechodzi do „faktów”. Czy jednak taka argumentacja jest słuszna? Odpowiedzieć można na to tylko w jeden sposób – analizując źródła.

W przypadku 175 DStrz mamy tu przytoczoną jedynie relację płk Sołowiowa. Tylko co to za relacja? Skąd się wzięła? Musi być istotna, skoro na niej zbudowano tak rozbudowaną hipotezę, mimo iż zawiera raptem kilka mało jasnych zdań. Otóż ta relacja nie jest relacją bezpośrednią – to artykuł Stanisława Wrońskiego wydrukowany w tygodniku ilustrowanym „Stolica” nr 3 (524) z 19 stycznia 1958 roku. Jest to luźna opowieść Wrońskiego o jego wyjeździe do Leningradu do gen. Iwana Sołowiowa, w 1944 roku najpierw naczelnika sztabu w 175 DStrz, a potem dowódcy 132 DStrz. Oto nieco większy fragment, w porządku chronologicznym:

Ludność wita wybawców
„Ale wróćmy do naszej dywizji. Wyzwolenie Białej Podlaskiej oznaczało końcowy etap okrążenia i likwidacji brzeskiej grupy wojsk hitlerowskich. Nastąpił forsowny marsz do Wisły, na naszym odcinku prawie bez bojów. Próba przebicia się z marszu nie udała się. Zatrzymały nas umocnienia przeciwnika. Nie dochodząc do Pragi, wyczerpana i mocno przerzedzona dywizja zajęła obronę w kierunku na północ. Okazało się bowiem, że posuwaliśmy się na zachód prędzej, aniżeli nasi sąsiedzi, przez co nasza dywizja z północnej strony znalazła się pod groźbą flankowego uderzenia przeciwnika.”
„Z tego czasu zachowałem w pamięci kilka epizodów, które dziś zwiemy krótko: polsko-radzieckim braterstwem broni, przyjaźnią. Mówimy o niej na akademiach często i uroczyście, bo przecież złożyły się na nią wielkie czyny wyzwoleńcze armii radzieckiej i wojska polskiego”.
”Ja chcę wspomnieć o braterstwie, okazywanym nam przez cywilną ludność Polski. My, żołnierze frontowi, odczuwaliśmy ją w tysięcznych przejawach. Pierwszego lipca 1944 roku pod Radzyminem przebiliśmy się pierwszym uderzeniem przez linię nieprzyjaciela, który jednak kontratakiem okrążył jedną z naszych jednostek. Zginął tam nasz oficer, pułkownik, Bohater Związku Radzieckiego. Najgorzej było z rannymi. Wtedy ludność wiejska kryła ich i, nie zważając na ryzyko, leczyła, a kiedy nasza armia wróciła – zostali przekazani do szpitali wojskowych”
[…]
Pierwsze walki nad Wisłą
„Nasza dywizja dotarła 15-18 kilometrów na południe od Warszawy. W Warszawie – powstanie. Próbowaliśmy przedrzeć się bliżej, aby przynajmniej artylerią przeciwlotniczą odganiać sztukasy. „Zenitki” wysunęliśmy na pierwszą linię. Były z tego powodu duże straty, niemiecka artyleria i minomioty zniszczyły nam wiele baterii, ale w południowej części Warszawy hitlerowskie bombowce nie mogły bezkarnie harcować.”
„W pierwszych dniach sierpnia dotarliśmy do Wisły. Sztab dywizji był w Międzylesiu. Nie zważając na wyczerpanie ogólne dywizji, rozpoczęliśmy przeprawę przez Wisłę w okolicy na północ od Otwocka. Mimo bohaterstwa żołnierzy, próba ta załamała się – zapłaciliśmy za nią życiem 1 batalionu”.
„Po zajęciu Pragi i kolejnych nieudanych próbach sforsowania Wisły na odcinku sąsiedniej polskiej dywizji, nastąpiły zmiany w dyslokacji. Ja objąłem dowodzenie 132 dywizją piechoty
[…]
„12 stycznia 1945 roku dywizja ruszyła do ataku. Zakotłowała się woda na Wiśle od saperskiego trudu.”

Jak historyk, badacz, powinien potraktować takie „źródło”? Jest w nim wiele błędów, pomylonych dat, luźnych odniesień, są nawet oczywiste kłamstwa. Nie jest to źródło, na bazie którego wolno budować hipotezę. I to jeszcze tak śmiałą. Wojtek znalazł dwa zdania, które mu pasują - „W pierwszych dniach sierpnia dotarliśmy do Wisły. Sztab dywizji był w Międzylesiu. Nie zważając na wyczerpanie ogólne dywizji, rozpoczęliśmy przeprawę przez Wisłę w okolicy na północ od Otwocka.” Szkoda, że nie przytoczył tych słów Sołowiowa: „Nastąpił forsowny marsz do Wisły, na naszym odcinku prawie bez bojów. Próba przebicia się z marszu nie udała się. Zatrzymały nas umocnienia przeciwnika. Nie dochodząc do Pragi, wyczerpana i mocno przerzedzona dywizja zajęła obronę w kierunku na północ.” Albo tego: „Nasza dywizja dotarła 15-18 kilometrów na południe od Warszawy. W Warszawie – powstanie. Próbowaliśmy przedrzeć się bliżej, aby przynajmniej artylerią przeciwlotniczą odganiać sztukasy. „Zenitki” wysunęliśmy na pierwszą linię.”

Historyk musi dokonać krytycznej analizy źródła i co ważne, musi je przedstawić w oryginalnej formie, bez skrótów i manipulacji. I dopiero to może być podstawą do dyskusji. Dokumentów radzieckich o forsowaniu przez 175 DStrz Wisły w sierpniu 1944 roku nie znamy. Znamy natomiast dokumenty niemieckie z tego odcinka, które nic o takim zdarzeniu nie mówią. Stąd cała teza Wojtka wydaje mi się nieuprawniona.

PS. Nadal nie znamy też sił 61 A na sierpień 1944. Z dokumentów niemieckich wiemy jednak na przykład, iż już 26 lipca w 369 pułku 212 Dywizji były zaledwie dwa zamiast trzech batalionów, a w tych batalionach zaledwie po dwie kompanie strzeleckie. Kampfstarke tych kompanii Niemcy wyceniali na 20-25 ludzi na kompanię.

[ Dodano: Wto 11 Mar, 2008 18:32 ]
PS.2. Jak widać duch płk Karpińskiego i jego wykazy liczbowe nadal w natarciu... (to odnośnie tego, kto kogo i gdzie cytuje...)