dream world


  > Witam,
> skradziono mi 2 tablice rejestracyjne z samochodu. Fakt zgłoszony został
> na komisariacie - mam kopię przyjęcia zgłoszenia kradzieży tablic.
> W wydziale komunikacji wymieniłem dowód rejestracyjny na inny i otrzymałem
> nowe numery (wydawało mi się to bezpieczniejszym rozwiązaniem niż tylko
> wydanie duplikatów - choć kosztowało 2x tyle).
> Czy powinienem jeszcze coś zrobić lub gdzieś zgłosić ten incydent?
> Obawiam się teraz problemów - pewnie komuś moje stare tablice posłużyły do
> jakichś niecnych celów... :-|
> Ktoś miał jakieś praktyczne doświadczenia z takimi incydentami?

Miałem taki przypadek jak Ty, Procedura taka jak twoja, ale Policjant ktory
ze mna rozmawiał powiedział ze kiedys tablice wyplynely po okolo 2 latach, i
byly potrzebne aby zatankowac na stacji ze 100% upustem na cenie. :)

Buniek




Ja nieśmiało w kwestii ostatnich kradzieży tablic o których pisała Modliszka.
W nocy z wtroku na środę ok 23 okazało się że trzy samochody nie mają tablic - w tym niestety mój.
Pofatygowałem się do Piaseczyńskiej KOmandy Powiatowej. złożyłem zeznanie dostałem stosowne zaświadczenie.
Wczoraj wieczorem - ok. 29-tej zauważyłem kolejny samochód bez tablic. Nie wiem czy "poszukiwacze" znów zaczęli działaność, czy to czwarty z wtorku, tylko nie zauważony poprzednio.

Teraz dla tych których to może dotknąć krótki instuktaż co dalej, bo zapewne wiele osób może tego nie wiedzieć jako że nie jest to codziennością.

1. Absolutna podstawa, i z nakazu prawa i zdrowego rozsądku - zgłoszenie na najbliższym posterunku Policji.
Tam też otrzymujemy zaświadczenie w którym jest napisana że ob. Taki to a taki, będący właścicielem (użytkownikiem) samochcodu marki takiej to a takiej, zgłosił kradzież tablic rejestracyjnych o numerach XXXXXXX.
2. Z takim zaświadczeniem udajemy się do swojego Wydziału Komunikacji, tam gdzie jesteśmy zameldowani i rejestrowaliśmy samochód. Dla wielu niestety oznacza to konieczność dłuższej wycieczki. Ja udałem się samochodem, nie wiem czy tak naprawdę jest to zgodne z prawem, ale uznałem że skoro mam zgłoszenie, mam ważny dowód rejestracyjny a zginęły mi "jedynie" zewnętrzne oznaczenia rejestracji to jadę i ew. będę się sprzeczał z napotkanym Policjantem, ale ja to tylko na Ursynów
3. W Wydziale komunikacji mamy 2 opcje – zmiana numerów czyli ponowna rejestracja samochodu lub wydanie duplikatów tablic rejestracyjnych z dotychczasowym numerem.
Ja wybrałem 2 wariant, bo nie uśmiechało mi się ganiania do ubezpieczyciela, żeby odnotować zmiany numerów polisie ubezpieczeniowej, z pozoru błacha wojna z naklejką na szybie, czasowy „miękki” dowód na miesiąc a potem znów dzień stracony żeby uzyskać „twardy” itp.
Koszt wydania duplikatów 2 tablic to 83 złote które trzeba zapłacić w kasie Wydz. Komunikacji.
Ten koszt zawiera zarówno opłaty urzędowe jak i koszt samych tablic wraz z ich legalizacją.
Z tym że nie odbiera się ich od ręki w Wydziale Komunikacji, bo tam oczywiście ich nie ma, ani nie produkują. Odbiera się stosowne „skierowanie” do zakładu produkującego tablice na zlecenie danego Wydz. Komunikacji. Ursynów ma 3 takie zakłady, w tym jeden na Grójeckiej 79. Pojechałem tam, tablice wyprodukowano "od ręki" i dostałem je w 10 minut. Następnie powrót do Wydz. Komunikacji – tam dopiero dokonują legalizacji tablic – naklejają na nie hologramy, dokonują również odpowiedniej adnotacji w Dowodzie Rejestracyjnym samochodu i wklejają również stosowny hologram zgodny numerami z tym na tablicach.

Co dalej – montaż tablic.
Ja zdecydowałem że tym razem zamontuję je w sposób uniemożliwiający (a raczej zdecydowanie utrudniający) ich kradzież.
Myślałem o nitowaniu, ale zrezygnowałem z dwóch powodów :
1. konieczność wiercenia otworów w tylnej klapie (przód zderzak plastikowy – zero stresu)
2. kłopoty z usunięciem przy np. sprzedaży samochodu i pozostałości po zerwanych nitach w postaci luźno latających wewnątrz klapy główkach nitów.

Ostatecznie zrobiłem tak – sprawdziłem jakimi śrubami przykręcone były plastikowe ramki tablic do samochodu. Kupiłem w Leroy Merlin odpowiednią ilość śrub o tej samej średnicy i gwincie, ale o 2 cm dłuższe (w moim przypadku 6 x 60 mm) i do tego podkładki stalowe.
Wywierciłem w tablicach otwory zgodnie z rozstawem otworów w plastikowych ramkach tablic.
Warto zwrócić uwagę na fakt że tablica w ramce leży na ok. 1cm wsporniczkach i powierzchnia tablicy o ten 1 cm oddalona jest od samej powierzchni ramki.
Tak więc wsuwając śrubę przez otwory w tablicy, nałożyłem na nie odpowiednią ilość podkładek – wyszło po 4 sztuki na każdą śrubę, i dopiero dalej prze ramkę tablicy. Zapobiega to wgnieceniu tablicy do środka przy dokręcaniu śrub.
Potem już tylko mocne dokręcenie tablic do samochodu. Ja zrobiłem to na tyle mocno żeby „zerwać” w łbach śrub szczeliny pod wkrętak (w moich śrubach – krzyżaki) żeby uniemożliwić ich odkręcenie.
Wyszedłem z założenia że złodziej nie ma czasu na grzebanie się z narzędziami i stratę cennych sekund, bo wzrasta ryzyko „wpadki”.
Jeśli nie uda mu się wyrwać ramki z tablicami, zostawi i pójdzie do kolejnego samochodu, aż znajdzie taki w którym tablice nie są solidnie zamocowane tylko tkwią w samych uchwycikach ramki.
Koszt całej operacji to wydane 1,92 i 10 minut pracy.
Jak widzicie ostatnio zjawisko tablic się nasiliło, co moim zdaniem ma związek z rosnącymi cenami paliwa. Skradzione tablice zapewne służą do kradzieży paliwa na stacjach. Patrząc na zachodzące procesy w gospodarce i polityce, nie zanosi się na wzrost wartości złotego w Polsce co pozwoliło by troszkę obniżyć ceny paliw, wręcz przeciwnie, z przyczyn wiadomych waluty z dnia na dzień drożeją. Na rynkach światowych też ceny surowców są wysokie, więc paliwa na pewno nie stanieją, i kradzieże tablic na pewno nie znikną.
Tak więc moja skromna rada – jeśli chcecie uniknąć kłopotów, straty czasu, pieniędzy i nerwów – pomontujcie w swoich samochodach tablice w sposób trwały, aby maksymalnie zabezpieczyć je przed kradzieżą.
Zauważcie że kradzież tablicy to nie przestępstwo tylko wykroczenie, więc na jakieś ogromne zaangażowanie Policji w walkę z tym zjawiskiem nie ma co liczyć.
Podobnie kradzież paliwa, jeśli jego wartość nie przekroczy 250 zł nie jest przestępstwem tylko wykroczeniem więc i zaangażowanie Policji w zwalczanie tego procederu też będzie zapewne stosowna do rangi zdarzenia.
Za to kłopoty będziemy mieli my, którym tablice giną. Późniejsze wyjaśnienia że to nie ja byłem np. koło Zielonej Góry gdzie ktoś uciekł ze stacji nie płacąc za paliwo wartości 200 zł, tylko ktoś kto korzysta z ukradzionych mi tablic, albo że to nie ja uczestniczyłem we włamaniu do sklepu czy napadzie na bank, gdzie widziano samochód z tymi numerami.

Sorki za długość tego posta, ale może te informacje okażą się komuś pomocne, ktoś skorzysta z rady i na stałe zamontuje tablice dzięki czemu mu ich nie ukradną i uchroni się przed kłopotami.

A w kwestii monitoringu/ochrony.
Jestem oczywiście za, ale widzę duuuży problem.
Trzeba to zrobić całościowo, w skali całego osiedla. Inaczej to nie ma sensu.
Jednak przy obecnym stadium i umiejętności dogadywania się Zarządów nie wydaje mi sie to szybkie i łatwe do uzgodnienia. Ale może jestem zbytnim pesymistą. W końcu Zarządy to my, nasi przedstawiciele których sami wybraliśmy i jeśli będziemy ich stanowczo i twardo zmuszać do takich działań, to koniec końców będą musieli to zrobić.
Czego i sobie i Wam wszystkim życzę.