dream world

Niestety nie jest to wszytko takie proste. Większość naszych dróg nie ma odpowiednich przejść dla zwierząt. Jeżdżę dosyć dużo (2000-3000km/m-c). Na szczęście udało mi się nie przejechać żadnego ssaka (a szczególnie rano widać ile zwierząt ginie - najczęściej łasicowate i jeże). Z ptakami (małymi) jest trudniej - potrafią pojawić się w ostatniej chwili i dla ich małych ciałek zagrożenie stanowi także pęd powietrza. Wiele ptaków (szczególnie zimą) pożywia się na drogach - wtedy zwalniam. Na naszych drogach nie brakuje też kierowców, którzy lubią "siedzieć komuś na zderzaku" - wtedy niestety jadący z przodu ma ograniczone pole manewru (o gwałtownym hamowaniu można zapomnieć). Wypadków nie da się uniknąć, ale kierowców zabijających zwierzęta z premedytacją wypadałoby zakopywać w pobliskim rowie.



Jesteś śmieszny, myślisz że ktoś ci uwierzy w te bajki ? Już to widzę jak jesteś w jakiejś większej grupce znajdując się koło bomby, która zaraz ma wybuchnąć. Wszyscy spi!##!, a ty tam stoisz i się patrzysz jak roślinka, a nie zwierz... wiesz, pewne zachowania są naturalne i głupio je od siebie odsuwać, bo to niemożliwe.
kolega jest niepowazny i dziecinny, więc bylibyscie skłonni drodzy forumowicze wytłumaczyc ze nie chodzi mi o to ze jestem samobójcą, bo jestem normalny i to normalne ze robie wszystko by zyc, ale nie napawa mnie strachem myslenie ze kiedys umre albo z myslenia o smierci tez nie trzese przez to porami, jak niektórzy tutaj np "o jezu, kiedys jak bede stary to umre! boje sie tego strasznie!!!" itp huahh...
NO I joj - ze sie nie boje duzych wysokości to chyba nie znaczy ze mam z nich skakac. Wyśmiali kola.



Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt: niedźwiedzie, lisy
wilki, jeże itp... Przez kolejkę przepycha się zając. Rozpycha inne zwierzęta
łokciami, wreszcie jest na początku kolejki! W tym momencie łapie go niedźwiedź
i mówi: "Ty zając, gdzie się wpychasz?! Na koniec!" I mach! rzuca go na koniec
kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i odrzuca
na koniec. Zając powtarza swoj wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym
razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolały Zając otrzepuje się
z kurzu i mówi do siebie: "Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!"

Pies wyszedł pewnego dnia na spacer i widzi nadchodzącego z przeciwka
konia. Kiedy zbliżyli się do siebie, koń zapytał:
- Cześć, która godzina?
- 20 po drugiej - pies na to.
Koń poszedł swoją drogą, a pies idzie dalej rozmyślając:
- ...hm... dziwne... koń, a mówi...

Psychiatra do pacjenta zatwardziałego kryminalisty:
- Opowiem panu początek historii a pan ja dokończy.
- Dziad i baba posadzili rzepkę...?
- A Rzepka odsiedział swoje i załatwił i dziada i babę.


- Dlaczego blondynka zmienia dziecku pampersa co miesiąc?
- Bo na opakowaniu jest napisane do 20 kilo.



Mam na ten temat swoje zdanie (nie na temat twjej rzekomej bezmyslności). Nigdy nie masz pojęcia czy szyla zdążyła skubnac trawkę - czy też może nie. Nie wiesz czy do jej łapek przykleiły sie jaja pasożytów.
Wybacz, ale żadnym bogiem nie jesteś - nie masz wpływu na to czy jakieś zwierzę nie zostawiło odchodów na tej trawie - nie musisz ich przecież dostrzec - mogły zostać zmyte przez deszcz, czy po prostu był to mocz. Gołębie są nosicielami ciezkiej dla szyl choroby - kokcydiozy. Nie wiesz czy akurat jakiś nie przelatywał w okolicy - bo nie masz na to wpływu. Nie wiesz czy noca przypadkiem jakiś jez nie kręcił się nieopodal...
Mam dalej wymieniać?
Proszę - kleszcze - mimo, że szyle mają gęstą siersć kleszcz potrafi zaatakować szylka - wet opowiadał mi o przypadkach gdy szyl miał kleszcza w okolicy ucha (jest tam mniej sierści), czy też łapek. Czy zdajesz sobie sprawę jak wiele chorób przenosza kleszcze? I nawet natychmiastowe usunięcie niewiele tu pomoże.
A przykłady można mnożyć i mnożyć...
Chociażby zwyczajna biegunka po skubnięciu trawy... Nie zdołałabyś nawet wyciągnąć szylce z pyszczka kawałka trawy, gałązki... jeśli w ogóle byś zauważyła coś takiego.
Szyle to nie króliki, nie fretki, nie psy.