dream world


Islandia, jestes w stanie zarobic 25.000 zl miesiecznie na zwyczajnych, nie "wysoko stolkowych" zawodach.

Fatk, zimno i bardzo drogie zycie, ale wg. mnie jak jechac do pracy, to tam gdzie najwiecje mozesz zarobic i najszybciej (czyli dla mnie Islandia ^^ , jade do pracy, nie na wakacje, wiec mam gdzies klimat i odpoczywanie).

Zauwaz takze, ze w Polsce przecietny Polak pracujacy za 2.000 zl miesiecznie, nie ma najmniejszych szans zarobic jednego gownianego miliona zl przez cale swoje zycie ! (Tak sie patrzac na ten swiat, co to jest milion zlotych.... jakies grosze... a jednak).

Jadac do Islandii zarobisz tyle w miesiac co przecietny Polak w ciagu roku nie odliczajac podatkow, zakupow i nalogow !


Polecam Islandie .



A jesli chodzi o Anglia vs. Holandia....
Anglia, poniewaz moge sobie podszkolic jezyk Angielski (znam go dosc dobrze, wiec teraz tylko opanowac do odpowiedniej "fluoidalnosci"). No i odwiedzic swiat wiecznych mgiel i deszczow ;P .

Holandia... coz... za niska waluta, no ale jesli znajde prace tam za powiedzmy 10 euro za godzine gdzies na tasmie, to nie ma problemu, moge jechac, byle by nie byla to praca, po ktorej bede zalowac, iz zyje (bardzo meczaca pewne czesci ciala, typu dlonie).


a mozesz cos doradzic? np w jakiej agencji sie rejestrowac (czy wogole tendy droga:) - chodzi o o agencje zatrudniajace ludzi - tak przynajmniej w anglii to wygladalo jak bylem ostatio?

napisz cos wiecej jak sie zalapac na jakas fajna robote, angielski mam komunikatywny.



Witam wszystkich,

od niedawna zastanawiam się czy łacina jest używana ( a może w świecie
królującego języka angielskiego była używana) w naukach technicznych.
Powszechnie wiadomo, że łacina to przede wszystkim biologia i medycyna. Ale czy
technika i rozwijąjące sie nauki techniczne pozwalają na używanie łaciny?
Spotykamy czasami łacińskie nazwy części ciała człowieka czy nazwy roślin ale
czy w łacinie jest takie coś jak tranzystor czy ekran ciekłokrystaliczny?

Z góry dziękuje za odpowiedź.




A teraz już bez przymrużania oka (vide emotikony w pierwszym moim poście w tym
wątku).


Emotikon był usytuowany tak, że traktowałem go jako częśc nicku ;]


Cieszy mnie, że mało kto poważnie podchodzi do pomysłów radykalnie
naruszających standard.  Odczepiony jestem. :)


Myślę, że byłoby to niezbyt praktyczne. Pewien zwycięzca licznych
konkursów ortograficznych napisał książkę, w której proponuje pewne
zmiany - taka propozycja jest jeszcze godna uwagi, bowiem pomysły autora
nie są zupełnie bezpodstawne.

A tak, a propos, nie wiem czy odgórne zarządzanie językiem (RJP) jest
tak zupełnie potrzebne. W języku angielskim nie ma przecież ciała
zarządzającego - można się powołać na pewne autorytety co najwyżej
(pisarze, uniwersytety i indywidualni preskryptywnie lingwiści,
stosowanie w urzędach, uznane wydawnictwa). A i tak standard ma się dobrze.

W każdym razie, nawet w języku regulowanym, można by przecież rozwijać
niezależnie swój własny standard.

Być może właściwym adresatem mojego postu jest "stokrotka". Nie ma się
co oszukiwać, Stanisławie, wziąłem Twój post na serio :) - ale ważne, że
kwestia jest już wyjaśniona.




On Sun, 14 Aug 2005 08:06:13 -0500,  A.L. wrote:
W normalnej firmie holenderskiej na przyklad mowi sie na co dzien po
holendersku. Mowi sie nie tylko w kafeterii, ale i na spotkaniach
roboczych, a dokumentacje i tak dalej tez sie pisze po holendersku.
Po holendersku rozmawia sei z klientem, o ile klient nie jest z
Ameryki, a jest z Holandii.  Nikt nie bedzie przestawial firmy na
angielski bo zatrudniono Pana Polaka.


Roznie z tym bywa - jak firma ma klientle bardziej miedzynarodowa,
a jeszcze lepiej z branzy IT, to byc moze produkt i dokumentacja
jest od razu po angielsku.


Jak juz pisalem, znane mi przypadki wymagaly aby delikwent nauczyl
sie jezyka lokalnego w ciagu roku.


Z drugiej strony "wymagany jezyk angielski LUB hiszpanski" tez sie
zdaza.


A we Francji jak ktos nie zna francuskiego DOBRZE, od razu na
wejsciu dostanie kopa w dolna czesc ciala.


Polemizowalbym.


P.S. Podobnie w przypadku zatrudniania sie na uczelni.


A to jeszcze mocniej bym polemizowal.

J.



jak sie ładnie uśmiechniesz, to mysle, ze z zostawieniem roweru nie
bedzie problemu, jednak ja nie korzystałam, bo wszyskto co
cenniejsze zostawialismy w bagazniku aucika (to jego jedyna zaleta).
jesli chodzi o komunikacje z miejscowymi..hm tu bywa róznie..a w
sumie znalismy angielki, niemiecki, włoski i rosyjski, mielismy ze
sobą przewodnik z podstawowymi zwrotami..i o dogadanie sie i tak
było trudno, bo 1. część litwinów nie lubi polaków, wiec albo
udawali ze nas nie rozumieją albo podawali błedne informacje, 2.w
estonii generalnie trudno było znalezc miejscowych (prawie połowa
ludnosci mieszka w tallinie), a jak juz sie ich znalazło to albo
tylko estonski, albo angielski w takiej formie, ze trudno
zrozumiec...
ale i tak pewnie sobie poradzisz, bo jezyk ciała jest
ponadświatowy :)
aa i jeszcze jedno: trasą E67 (to estonski numer, ale na mapie
znajdziesz jej przedluzenie na łotwie i litwie) jezdzi bardzo dużo
polskich ciezarówek na prom w tallinie, wiec jakby co, to szukaj
pomocy u nich, są przyjaznie nastawieni na polaków w tamtych
stronach (mielismy cb radio, słyszelismy komentarze).

pozdrawiam i zazdroszcze :)



great company=great people
lolajke podpisałam na rok,a jakze ;)przepracowałam jako pełnowartościowy lg
worker ponad 2 latka.Krótka definicja mojej pracy:ponad 12 godzin przed
komputerem,wszystkie weekendy ponad normę,zaliczony Green Belt training wraz z
egzamem bez certyfikatu,zaliczony egzamin z angielskiego na poziomie b. dobrym
z certyfikatem z firmy zewnętrznej,sumienne wykonywanie obowiązków przełożonego
czyli robienie wszystkiego za niego (poniewaz kierownik ledwo znał angielski i
excella :))=pensja 2300 brutto + wymówki i chamskie odzywki za placenie
solidnie przepracowanych i udokumentowanych nadgodzin!!!!wypas prawda?
serdecznie polecam dla lubiacych lizac wypasione części ciała swoich przyszlych
lg szefów ;)Lizusy zarabiaja ok. 3 tys brutto,trzepiąc dowoli nagdodziny nawet
bez powodu,wystarczy byc siostrzencem szefowej;)i gapic sie bezmyślnie w pusty
ekran monitora lcd 17".Lizusy NIE MUSZĄ znac nawet dobrze języka
polskiego,wystarczy zwykłe :kali jeść po polsku.Lizusy NIE MUSZĄ mieć
zaliczonego Green Belt,wystarczy,ze maja dobry język do lizania podłogi,którą
za chwile ma przejsc ukochana szefowa...;)
Uszy do góry!!!Ludziki z olejem w głowie dostaną dobrą pracę za 10 tys brutto i
wcale nie w wawie,zas lizusom zyczę dobrego smaru na język,tylko to Wam w LG
pozostało,nigdzie indziej pracy nie znajdziecie ;)




Nie posylam, ale ucze sama mala poprzez zabawe. Znam angielski
biegle, dorabiam jako tlumacz i bedac w UK nauczylam sie mnostwo
piosenek i wierszykow z jezyku angielskim. Mala bardzo szyko lapie -
dokancza wersy w piosenkach i wierszach zarowno w jezyku polskim jak
i angielskim, nasze ulubione: "no more monkey jumping on a bed" -
potrafi to powiedziec prawie bezblednie :)).
Do tego zna nazwy zwierzat i wielu czesci ciala po angielsku,
potrafi je pokazac jak pytam "where is...".



Mały człowieczek
English Only jestes poprostu małym zakompleksionym człowieczkiem ,co to jak
jest w Niemczech to zachowuje sie jak wazelina i Polakow nie zna za to
fałszywie lize pewna cześć ciala Niemcom.szkoda mi Ciebie. A j. niemiecki jest
językiem międzynarodowym i o wiele ładniejszym niz angielskim